Skreczi Vins Eric

Dołączył/a: 15 Lip 2005 Posty: 4 Skąd: Nie wiem
|
Wysłany: 23 Lipiec, 02:10:14 pm
Mały kotek bawił się piłeczką. To była bardzo fajna i fascynująca piłeczka, taka milutka i słodziutka. Lubił ja, lubił ją tak bardzo... Zawsze była blisko niego. Pewnego dnia przyszedł duży kot.
-Witam mały przyjacielu
-Witam - odpowiedział koteczek
-O, widzę, ze masz piłeczkę. To twoja piłeczka?
-Tak, zawsze będzie moja i jest moja. Kocham te piłeczkę
-Powiedz mi zatem, co specjalnego jest w tej piłeczce? Co ona ma w sobie, że aż ja kochasz? - zapytał Kot mrużąc oczy
-Jest moja i tylko moja. Dlatego ja kocham. Nikomu jej nie oddam. Gdy idę gdzieś jest ze mną, gdy wracam już na mnie czeka, mimo, ze była ze mną. Oddając się odpoczynkowi leży obok mnie. To moja piłka, tylko moja piłka, żadnej innej osoby piłka. Jest tez kolorowa. I odwzajemnia moje uczucia.
-Doprawdy? Ciekawe - Kot usiadł, ogonek wił mu się w zaciekawieniu. Podskakiwał i opadał - Jest, wszędzie chodzi, odwzajemnia... Powiedz mi mój mały przyjacielu, Nosisz ją ze sobą wszędzie? Turlasz do domu gdy wracasz? Przytrzymujesz ja silnie pod łapką podczas letargu,
gryziesz, drapiesz, pieścisz. Zgadza się?
-Tak! Czyż nie cudowna to zabawa?
-Taaak, zabawa... Ale w takim razie skąd wiesz, że cię kocha? Spytałeś ja kiedyś o to?
-Nie. To piłka. Wiem, że mnie kocha, mowie jej to, jest moja w końcu.
-Och, racja. To tylko piłka. Skąd ją masz? - mówiąc to zaczął czyścić sobie łapki i pyszczek.
-Wspaniała historia! - aż podskoczył koteczek szczęśliwy, iż tak doświadczony i dorosły kot chce go wysłuchać, a nawet prosi o historie. I podoba mu się jego piłeczka! - Gdy wracałem do domku razu pewnego leżała koło drzewa. Podszedłem do niej i przyjrzałem się
dokładnie. Była taka urocza i słodka! Nie mogłem jej się oprzeć... Wiec przygarnąłem ją i wziąłem do siebie. Od tamtej pory dzielimy dom. Kot co chwile zerkał na malca gdy ten opowiadał historie. Teraz przestał lizać łapkę i przyjrzał się lepiej kotkowi.
-Zatem wziąłeś ją z podwórza i zaniosłeś do domu. Ciekawe... Powiedz mi tedy mój mały przyjacielu, czy ta piłeczka na pewno jest twoja? Na pewno odwzajemnia uczucia swego łowcy i właściciela?
-To przedmiot, zabawka. Mówię, że mnie kocha i mnie kocha.
-Znasz kocie prawa? Wiesz iż kocie zabawki są kocie, gdy czują się kocie i są z kotem. Gdy chcą odejść zgubią się, jeśli pozostaną to z własnej woli. Tylko zwierzyna jest wzięta siłą!
-To prawda, ale ta zabawka nie odeszła przecież. Więc chyba chce zostać? nie zgubiła się.
-Może dlatego nie odejdzie bo boi się, iż zrani tym takiego malca? W końcu Twoja dusza jest taka delikatna.
Malec zastanowił się przez chwile. Nigdy tak naprawdę nie rozmawiał z piłeczką. To on zawsze mówił. Nigdy też nawet nie starał się wysłuchać. Usiadł więc, popatrzył na nią i wsłuchał się w szum magicznych wiatrów wewnątrz piłeczki. Patrzył, patrzył tak głęboko jak
tylko koty potrafią. Obejrzał ją dokładnie, otarł się o dźwięki przedmiotu, mruczał gdy ona mruczał, synchronizował swe myśli.
Zrozumiał, podziękował Kotu i odszedł swą kocią ścieżką, jak to koty i mają w zwyczaju. Duży kot wstał na cztery łapy i uśmiechną się do piłeczki. Piłeczka również wstała.
-Dziękuję ci mędrcze za twe słowa i rady. Dziękuję ci również za twój
cenny czas poświęcony mi, jeno kociej własności.
-Nie dziękuj mi, moim obowiązkiem wprowadzać młodych w arkany kociego życia i sprawiedliwości. Lecz i ty tutaj nie pozostałaś bez winy. Przeto mogłaś chociaż raz krzyknąć, zwrócić uwagę Małemu na swą obecność i swe prawa. Po to jest nasza warstwa, nasz świat. Po to mamy zmysły widzących.
-Rozumiem cię acz próbowałam nie raz. krzyczałam głośno, krzyczałam czule, lecz nie słuchał mnie. Nie usłyszał.
-Naprawdę?
-Przyrzekam panie!
-Rozumiem. Odejdź zatem, nie chce cię na zabawkę. Idź swoją drogą. żegnaj.
Piłka zwinęła się, odturlała, podskoczyła i odfrunęła na wietrze podążając, unosząc się na skrzydłach swej obecności i duszy.
Kot spojrzał na ścieżkę którą odszedł Młody. Zastanowił się i przypomniał jeszcze raz całą rozmowę. "Wygląda na to iż malec nauczył się dziś więcej niż przypuszczałem. Oby tylko tej lekcji nie zapomniał". Następnie wrócił na swoją ścieżkę i nie myślał o Młodym więcej aż do następnego spotkania. Wszak każdy kot podąża własną drogą. _________________ "Tak się składa czasem iż idąc wciąż przed siebie zapominamy i skąd, i dokąd kroczymy... Przecież scieżka sama w sobie może być i wszędzie i niegdzie... Uwarzaj zatem podróżniku by i Twoja ścierzka, i Twoja dusza współgrały zarazem z Toba jak i czasem"
|

|